Tak, stało się...
Można by powiedzieć "w końcu". Martynka postanowiła się porządnie za siebie
wziąć. Jak na prawdziwego koziorożca przystało, zrobiłam rozpiskę na każdy dzień
i zobligowałam się do regularnych ćwiczeń i żadnego "dzisiaj mi się nie chce" nie akceptuję.
Ostro się biorę do pracy nad sobą, bo chcę być w zdecydowanie lepszej
formie, mój Wojownik już od ponad tygodnia stoi nade mną jak kat. Postanowiłam, że sama sobie poradzę z ćwiczeniami i mam nadzieję, że będzie ze mnie dumny widząc efekty.A co do walki i rekonstrukcji?
Cóż, jeśli chcę być prawdziwą Shieldmaiden, to muszę być zdecydowanie szybsza, silniejsza, lepiej przygotowana do walki niż faceci. Dlatego właśnie od kilku dni zaczęłam wykonywać sporo ćwiczeń w domu, raz w tygodniu jestem na treningu (czasami udaje się być na dwóch treningach) i znowu chcę zacząć chodzić na basen. Plany są wielkie, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. Do następnego wyjazdu historycznego (najprawdopodobniej będzie to Ogrodzieniec pod koniec maja :3) chcę być gotowa do walki. Teraz tylko czekam na to, żeby moja tarcza była zrobiona i zacznę ćwiczyć z tarczą w domu.

Powiedzmy sobie szczerze, nie chodzi tylko i wyłącznie o bractwo, i moje wojowanie. Mam już trochę piercingu, za jakiś czas dojdą kolejne kolczyki i tatuaże. Chcę do tego momentu wyrzeźbić swoją sylwetkę tak, aby wszystkie moje modyfikacje dobrze wyglądały. Trzymajcie za mnie kciuki :3
"The wise woman said,
Once you're hardened in battle
There is no coming back."
